Bastian Karim jest miłym młodym człowiekiem i dobrym studentem, pilnym i poważnym. Jak wielu młodych mężczyzn z pobożnych katolickich rodzin, postrzega złożenie ślubów kapłańskich jako odpowiedź na swój sekretny grzech homoseksualnych pragnień. Gdyby to była jego jedyna motywacja, ja (Jakob Lord) wytknąłbym mu to i powiedział, że wbrew oficjalnym nauczaniom kościoła, nie ma w nim nic złego. Musi dźwigać ten ciężar, który Bóg nałożył na jego barki i zrobić z tego co najlepsze, żyjąc tak dobrym i cnotliwym życiem jak potrafi jako gej.
Jednak Bastian to coś więcej. Ma wielkie serce i to, co uważam za pobożne powołanie do Pana. Będzie bardzo dobrym kapłanem i może zajść daleko w hierarchii kościelnej, chociaż teraz prawdopodobnie powiedziałby, że byłby zadowolony prowadząc małą parafię. Nic z tego się nie wydarzy, dopóki nie pokona swojej winy, a ja zamierzam mu w tym pomóc.
Życie kapłana jest znacznie bardziej skomplikowane niż większość naszych parafian mogłaby sobie kiedykolwiek wyobrazić. Jesteśmy na piedestale, coś mniej niż święty, ale więcej niż człowiek. Jest to konieczne, abyśmy mieli autorytet moralny i wiarygodnie stali przy ołtarzu, przemieniając wino w świętą Krew Chrystusa. Prawda jest jednak bardziej skomplikowana. Pod naszymi czarnymi garniturami i za białymi kołnierzykami jesteśmy mężczyznami. Mamy wady, słabości i podlegamy tym samym pragnieniom i głodom co inni mężczyźni.
Kiedy Bastian przyszedł do mnie wyznać to, co uważa za swoje grzeszne pragnienia seksualne, zdałem sobie sprawę, że nadszedł czas, aby zobaczył za kurtyną kapłańskiej doskonałości. Aby poznał sekret naszego Bractwa. To znaczy, że jesteśmy bractwem i chociaż są pokusy, którym należy się oprzeć, są inne, którymi my bracia musimy sobie pomagać radzić sobie, a nie zaprzeczać.
Najpierw powiedziałem Bastianowi, że mu pomogę, potem zapytałem, czy mi zaufa. Jak lojalny Syn Kościoła, o którym wiedziałem, że jest, powiedział: „Tak”. Kiedy powiedziałem mu, żeby zdjął spodnie, był tak wstrząśnięty, jak się spodziewałem, ale posłuchał. Kazałem mu położyć się w poprzek moich kolan. Kiedy to zrobił, poczułem, jak jego ciało drży, a jego kutas drga na moich udach. Wiedziałem wtedy, że rzeczywiście mogę zaoferować mu pocieszenie i wskazówki, których potrzebował.
Patrząc w dół na jego wspaniale, wysportowane ciało leżące przede mną, moje własne ciało zadrżało, a mój własny kutas zaczął puchnąć z oczekiwania. Zdjąłem mu slipy i spojrzałem na tyłek, którego anioł mógłby pozazdrościć, a sam Michał Anioł mógłby tylko marzyć o nim jako inspiracji. Chociaż wiedziałem, że Pan nie będzie miał mi za złe przyjemności, jaką ta lekcja mi zaoferuje, wiedziałem, że musi to być lekcja, a nie jedynie zaspokojenie mojego własnego cielesnego głodu.
Podniosłem rękę i uderzyłem jego okrągłe, twarde pośladki z pełną siłą. Bastian wzdrygnął się, ale nie krzyknął. Uderzałem go raz za razem. Zapytałem go, czy mu się to podoba i byłem zadowolony, że był na tyle uczciwy, by przyznać, że tak. Nie mogłem się oprzeć, by pochylić się do przodu i wdychać słodki zapach jego gładkiej kościanej skóry. Moja głowa pływała z pożądania. Nadszedł czas, aby zrobić z nim kolejny krok.
Podniosłem go na nogi i pocałowałem, gdy jego miękkie wargi otworzyły się, by przyjąć mój język. Rozpiąłem mu koszulę i pozwoliłem jej spaść, odsłaniając grecką boską piękność jego pełnej nagości. Potem pochyliłem się i wziąłem wilgotny czubek jego pełnego, męskiego młodego kutasa do ust, smakując jego słodycz. Przeniosłem go na sofę.
Wiedząc już, czego chcę, chętnie pochylił się nad ciężkim skórzanym podłokietnikiem i wystawił mi swój tyłek. Ledwo zdążyłem go pocałować, zanim Bastian był na kolanach przede mną, ssąc mojego własnego pulsującego męskości głęboko w swoje gardło. Rzadko kto ofiarował mi tak pobożny kult. Zanim zdążył sprowokować mnie do rozlania nasienia na jego język, odepchnąłem go, a on zajął swoje miejsce na sofie ponownie, gdzie mogłem czcić jego idealny tyłek i niebiańsko słodką dziurkę.
Kiedy się podniosłem i zacząłem go rżnąć, wziął mojego kutasa do samego nasady bez skargi czy oporu, ale był wciąż wystarczająco ciasny, by moje ciało zadrżało w ekstazie. Rżnąłem go głęboko i powoli, mocno i szybko, potem usiadłem z powrotem na sofie i pozwoliłem mu przejąć kontrolę, jeżdżąc na mnie. W końcu, gdy leżał na plecach, zacząłem go rżnąć na poważnie. Wiedziałem, że jego lekcja została dobrze przyswojona, gdy rżnąłem go do orgazmu i patrzyłem, jak strzela swoim gęstym białym nasieniem na klatkę piersiową.