Dex Devall spojrzał w dół, ręce splecione. Ja, Ace Banner, wyczułem, że zbiera myśli, więc dałem mu chwilę. Odwrócił się do mnie, oczy szerzej otwarte niż widziałem je od lat, i zapytał: „Czy uważasz… mnie… za atrakcyjnego?”
Polożyłem rękę na jego udzie, niepewny, czy by go uspokoić, czy siebie – to było instynktowne. Trudno było mi od razu spojrzeć mu w oczy. Po kilku głębokich oddechach wiedziałem, że następne słowa, które wypowiem, mogą na zawsze zmienić moją relację z moim chłopakiem. Chciałem być bliżej niego, a chciałem, by on był bliżej mnie. Zastanawiając się, jak szczęśliwi wydawali się Snowowie, uśmiechnąłem się do Dexa i odpowiedziałem: „Tak. Tak.”
Dex odchylił głowę do tyłu, a powoli nasze usta dotknęły się intymnie po raz pierwszy.
„To w porządku?” zapytałem.
„Tak”, odpowiedział.
Westchnąłem z ulgą, że chce kontynuować, zdumiony, jak natychmiast się podnieciłem.
Polożyłem rękę na jego karku, przyciągając jego twarz bliżej mojej. Poznaliśmy smaki swoich ust, powoli się rozbierając.
Spoglądając na niego w dół, zauważyłem, że na jego klatce zaczyna rosnąć owłosienie, tak jak u mnie w wieku dziewiętnastu lat. Przesunąłem po nim dłonią, czując jego miękkość w porównaniu z moją obecną szorstkością. Ręka zsunęła się po jego brzuchu do dżinsów, nie zatrzymując się, póki nie objęłem mocno jego kutasa. Pomyślałem sobie: „Kurwa! Czy to dziwne, że jestem dumny z tego, ile pre-kum ten chłopak wycieka? To mój chłopak!”.