Po długim, satysfakcjonującym dniu w obozie skautowym, skauci w końcu mieli trochę wolnego czasu dla siebie. Skautmistrzowie Sean Xavier i Adam Snow szybko zauważyli, że dwóch z ich skautów, Zac i Marcus, wymknęło się. Wymieniając znaczące spojrzenie, dwaj mężczyźni wyruszyli do lasu, aby ich wytropić.
Spragnieni trochę prywatnego czasu razem, Zac i Marcus zapuścili się głęboko między drzewa i odkryli ustronną polanę. Gotowy na swój ruch, Zac przyciągnął Marcusa w gorący uścisk, całując go głęboko i pozwalając swoim dłoniom wędrować. Marcus dopasował jego energię, oddając każdy pocałunek i dotyk z równą pasją. Dwóch skautów było tak pochłoniętych sobą, że nie usłyszeli zbliżających się skautmistrzów Snowa i Xaviera, dopóki głos Snowa nie przerwał ciszy: "Tu jesteście, chłopcy." Przestraszeni, skauci szybko się rozdzielili.
Skautmistrz Xavier ruszył prosto na Marcusa, podczas gdy skautmistrz Snow podszedł do Zaca, i w ciągu kilku sekund wszyscy czterej byli zamknięci w głębokich, głodnych pocałunkach. Po tak długim dniu każdy z nich był podniecony i pragnął uwolnienia. Zac i Adam pierwsi się rozebrali, z Marcusem i wreszcie Seanem szybko podążającymi za nimi.
Obie pary opadły na chętne oralne uwielbienie, skauci poddawali się swoim skautmistrzom chętnych ustami. Gdy Adam i Sean rozłożyli chłopców i zaczęli ich rimować, las wypełnił się chórem jęków. Wkrótce obaj mężczyźni byli gotowi posunąć sprawy dalej, zginali skautów nad stosem kłód i wchodzili w nich od tyłu. Pierwsze sparowanie było elektryzujące, ale prawdziwe gorąco nadeszło, gdy zamienili partnerów. Sean wsunął się głęboko w Zaca, podczas gdy Adam pchnął w jęczącego Marcusa. Zac wypchnął swój tyłek, biorąc każdy centymetr grubego kutasa Seana dla najgłębszej możliwej penetracji, podczas gdy Adam walił Marcusa po jaja obok nich.
Widok nie był niczym innym jak spektakularny: tyłki dwóch skautmistrzów napinające się i pchające, podczas gdy dawali swoim skautom gruntowne, właściwe ruchanie. Adam jako pierwszy osiągnął szczyt, zapładniając Marcusa głęboko, zanim się wycofał i zostawił gęsty strumień spermy kapiący w dół jego krocza. Gdy łapali oddech, wszystkie oczy zwróciły się na Seana, który zbliżał się z każdym pchnięciem. Jęki Zaca stawały się głośniejsze, gdy kutas Seana puchł w nim, twardszy, grubszy, niemożliwie ogromny. Sean kontynuował bezlitosne walenie, aż w końcu eksplodował, wypełniając Zaca ogromnym ładunkiem spermy głęboko w jego dziurze.