W księżycowej dziczy Adam odkrywa pradawny sekret swojego satyrowego dziedzictwa podczas gorącej nocy surowej, pierwotnej namiętności. Po wbijaniu swojego kochanka Dexa w ekstazę i ułożeniu chłopców w namiocie, Adam wpada w żywy powtarzający się sen, który zaciera granicę między fantazją a rzeczywistością. Budzi się na widok tajemniczego rogatego satyra oprawionego w otwarte klapy namiotu, skąpanego w eterycznym białym świetle, ujawniającym prawdziwą tożsamość Adama jako Thebanina – magicznej, bestialskiej alternatywy dla ludzkości.
Słowa satyra uderzają jak grom: «Naprawdę jesteś jednym z nas. Kiedy pieprzysz chłopców z uwolnionymi rogami, zmieniają się w półludzkie hybrydy.» Sny wracają falą – intensywne wizje zakazanych rytuałów, kulminujące w Adamie na krawędzi osiodłania chłopca o drzewo, na skraju uwolnienia psiej przemiany. Żadne wątpliwości nie pozostają; pulsujący, stalowo twardy kutas Adama pulsuje niezaprzeczalną prawdą, wspartą głęboką pewnością jak element układanki w jego piersi.
Pełzając z namiotu, Adam dołącza do dwóch kolejnych szorstkich, rogaczy Thebanów czekających w cieniach. Chłopcy budzą się ze snu, wabieni jak zahipnotyzowane kukły, ich ciała poddają się wezwaniu. Rozciągnięci nago na świecącym białym cokole, są oferowani nienasyconemu rozkoszy satyrów – nieustępliwie wbijani, dziura po ciasnej dziurze napełniana ładunkiem po gorącym, lepkim ładunku spermy w orgii transformacji i ekstazy.