W mrocznych głębinach ponurego lochu uległy Siren Santiago znosi swoje uwięzienie na lodowatej kamiennej podłodze, skrępowany ciężkimi łańcuchami i zapomniany przez czas—godziny zlewają się w dni. Dominujący Crush Daddy wkracza z surowym ultimatum: jeśli Siren pragnie tego wielkiego kutasa, będzie musiał zapracować na każdy centymetr poprzez surowe posłuszeństwo. Crush nie traci czasu, wpychając swój gruby, pulsujący wał głęboko w usta Sirena, chwytając jego głowę potężnymi, skórzanymi rękami w rękawicach i zmuszając swoją chętna sukę do krztuszenia się i dławienia na nieustępliwym intruzie. Z nogami Sirena uniesionymi wysoko i zawieszonymi w ciasnych linach, jego wrażliwa dupa pozostaje odsłonięta i drżąca, gotowa na inwazję. Ale litości nie ma—Crush sięga po brutalnego bicza, którego parzące uderzenia rozmiękczają tę nagą, bezbronną skórę z nieustępliwą siłą. Siren wije się i błaga, ale Crush żąda więcej wytrzymałości, zakładając pięć ostrych klamerek na jego wrażliwe jądra, a następnie szóstą, która kąsa czubek jego pulsującego kutasa. Ból nasila się, gdy bicz spada ponownie, doprowadzając Sirena na skraj szaleństwa, a jego błagania o kutasa tylko podsycają torturę. W końcu złamany i zdesperowany, Siren dostaje to, czego pragnie: Crush wbija się w niego bez ostrzeżenia, przechodząc od powolnego drażnienia do dzikiego, pełnego tempa, waląc w tę ciasną dziurę aż do całkowitego posłuszeństwa. Siren rozpływa się w nieprzytomnych jękach i skowytach, zagubiony w przytłaczającym rytmie. Przeniesiony na kolana, wciąż związany linami i teraz uciszony kneblem z kulką, Siren przygotowuje się na ciężkie uderzenia drewnianej packi w swoją już obolałą dupę. Crush nie może się powstrzymać, nurkując ponownie w tę zapraszającą, zmarszczoną dziurkę, wbijając się z dziką intensywnością, podczas gdy jego związany chłopak mocno zaciska zęby na kneblu. Knebel zostaje zdjęty, a Siren rzuca się do przodu, z szeroko otwartymi i głodnymi ustami, ssąc kutasa Crusha do czysta i głęboko, aż do ostatniej kropli. Trzymaj te usta wypchane, ty nienasycona mała zdzira—za dużo gadasz!