Mój przyrodni brat i ja zawsze byliśmy zaciekle rywalizujący, zamieniając wszystko w zakład, by zobaczyć, kto jest lepszy. Tym razem podnieśliśmy stawkę: pierwszy, który zrobi 50 pompek, będzie właścicielem drugiego jako osobistego niewolnika na cały dzień. Wiedziałam, że ma przewagę w sile – robił je bez wysiłku, podczas gdy ja męczyłam się po 10. Zdesperowana, by go zdekoncentrować, wspięłam się na jego plecy, dodając opór. Udawał irytację, ale wybrzuszenie w szortach go zdradziło; był twardy jak skała od podniecenia spowodowanego moim naciskiem na niego. By naprawdę go rozproszyć, ściągnęłam mu szorty i zaczęłam masować jego pulsującego kutasa, podczas gdy on dalej robił pompki. Nie zawahał się, więc opuściłam się niżej, wzięłam go głęboko do ust i ssałam bezlitośnie, podczas gdy walczył, by skończyć. To było intensywne, ale i tak zwyciężył. Mimo to poczułam się prawdziwą zwyciężczynią, gdy jego stłumione pożądanie eksplodowało – przewrócił mnie i walił w mój tyłek mocno właśnie tam, zamieniając nasz trening w najgorętszy seks ever. Okazuje się, że jedyne powtórzenia, których pragnę, to te, w których jestem pieprzona bez sensu, i jestem totalnie za.