W mrocznym podziemiu miasta Rodzina DeepVoice egzekwuje swój system ochrony z bezwzględną precyzją. Gdy restauracja lub bar nie wywiązuje się z pizzo – „podatku” za bezpieczeństwo – Bagman dostarcza surowe przypomnienie: dobrzy goście kończą ostatni, a to wyłącznie biznes. Tej nocy, gdy zwykły inkasent jest nieobecny, Vincent „The Voice” Grey łączy siły z Trevorem „Skinny” Harrisem, by przetrząsnąć Club Storm. Właściciel Tom Storm jest niebezpiecznie krótki z gotówką, a dwaj picciottowie nie zamierzają wyjść z pustymi rękami. Krępują Tomowi ręce za plecami i wloką go obok zamrażarki do mrocznych cieni tylnego pomieszczenia. Żadnych krzyków, żadnych połamanych kości – jeszcze nie. Zamiast tego dwaj mafiosi w garniturach rozpinają spodnie i wypuszczają swoje ogromne kutasy, zmuszając Toma do klęknięcia. W pełni się poddaje, głęboko gardłując kolejno Trevora i Vincenta, podczas gdy jego własny nieobcięty fiut pulsuje twardo od wypaczonej ekscytacji. Trevor opada na kolana, by ssać pulsujący kutas Toma, podczas gdy Tom obsługuje gruby fiut Vincenta. Gorąco narasta, gdy Trevor siada okrakiem na twarzy Toma, domagając się głębokiego, łapczywego lizania dupki, a Vincent nurkuje, by wyjebać językiem ciasną dziurkę Toma. Zadowoleni z oralnego uwielbienia, umięśniony Vincent ustawia Toma i wbija swój surowy, gruby kutas aż po jaja w uległą dupę właściciela klubu, rżąc go bezlitośnie. Trevor idzie w ślady, rozciągając i wypełniając Toma twardymi, rytmicznymi pchnięciami. Intensywność osiąga szczyt w parnym trójkącie łańcuchowym: Tom głęboko w umięśnionej dupie Vincenta, podczas gdy Trevor rżnie go od tyłu, a surowa przyjemność dawania i brania kutasa przytłacza ich wszystkich. W końcu Tom rozkłada się na plecach, z trudem łapiąc oddech, gdy Vincent i Trevor obryzgują jego tors gęstymi strumieniami spermy. Tom też dochodzi, wystrzeliwując swój ładunek w ekstazie. „Zapłata” na razie reguluje dług, ale cuginesi zostawiają ostateczne ostrzeżenie: Tom lepiej mieć całą kasę pana DeepVoice’a w przyszłym tygodniu – Bagman nie będzie już taki łaskawy.