Na wycieczce ze Scoutmasterem Stone'em wspomniałem, że chcę wskoczyć do jeziora, żeby się ochłodzić, a on poruszył plotki o zainstalowaniu pryszniców zewnętrznych w obozie. Czując się figlarnie, otworzyłem manierkę, pociągnąłem łyk, a potem zacząłem wylewać resztę na przód mojej koszuli. Scoutmaster roześmiał się i zapytał, co do cholery robię. Po prostu się uśmiechnąłem i powiedziałem mu: „prysznic na zewnątrz”. Podobał mu się ten pomysł i od razu mnie skopiował.
Zaczęliśmy pocierać nawzajem nasze mokre koszule, ale Scoutmaster Stone poszedł dalej, pochylając się, żeby pocałować mnie mocno. Sięgnąłem w dół i pociągnąłem zamek w jego spodniach, znajdując go już twardego jak skała. Niech zabawa się zacznie. Upadłem i wessałem go głęboko, gotowy kontynuować, ale jego jęki powiedziały mi, że ma inne plany w głowie.
Odciągnął mnie, zsunął moje spodnie i zaczął głaskać mojego kutasa, ściskając go, aż pulsował w jego dłoni. Ssał mnie przez kilka minut, ale z poprzednich spotkań z tym napalonym scoutmasterem wiedziałem dokładnie, czego chce — chciał mnie wyruchać. Nie miałem nic przeciwko.
Obrócił mnie i popchnął do przodu, przy drzewie. Naprężyłem dla niego dziurkę, gdy ustawił się i wszedł, zaczynając od wolnych, równych pchnięć. Mając tylko ślinę jako lubrykant, czułem każdy centymetr jego gołego kutasa. Zrobiło się jeszcze goręcej, gdy pochylił się nad moimi plecami, przyspieszając, trzymając mnie blisko i całując szyję, podczas gdy mnie rżnął. Im głębiej wchodził, tym głośniej odbijało się echo uderzeń skóry o skórę między drzewami.
Obaj już potwornie się pociliśmy, co sprawiało, że całość była jeszcze bardziej lubieżna i gorąca. Scoutmaster rżnął mnie tak dobrze, że spuściłem się od razu przy drzewie, intensywny orgazm przeszył mnie na wskroś. Jego wytrzymałość i kontrola wytrysku są zawsze na najwyższym poziomie, ale nauczyłem się go czytać — jego oddech, dźwięki, sposób, w jaki pulsuje kutas — i wiedziałem, że jest blisko. Rzeczywiście, wbił się głęboko i zalał moją dziurkę swoim nasieniem.