Już spóźniałem się na randkę, ale mój seksowny przyrodni brat zajmował prysznic, nie zostawiając mi wyboru. Zdesperowany po szybki prysznic, rozebrałem się do naga i wszedłem prosto za nim, nasze śliskie, spienione ciała ocierały się pod parującą wodą. Zawył, gdy wyrwałem mu gąbkę z rąk—trwało to wieki—ale nie zamierzałem na to pozwolić. Jeśli miał być dramatyczny, mógł przynajmniej namydlić mi plecy... i wszędzie, gdzie nie dosięgam. Kurwa, jego silne ręce czuli się niesamowicie ślizgając po mojej mokrej skórze, drażniąc niżej, aż owinął je wokół mojego pulsującego, twardego kutasa, masując go pianą, co wywołało moje jęki. „Przenieśmy to do łóżka”, wysapałem, wyciągając go ociekającego i chętnego. A kiedy w końcu pozwolił mi usiąść na jego twarzy, ocierając się o jego głodne usta? Ta randka odpada—brat przyrodni wciągnął mnie w ten zakazany, gorący numer.